Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Wrocław
Kolaborancki „srebrnik”

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Napadnięta 1 września 1939 roku przez niemiecką III Rzeszę Polska miała pełne prawo liczyć na realne wsparcie ze strony Francji i Anglii, bowiem sama tak rozumiała honorowe i faktyczne wypełnienie sojuszniczych zobowiązań tych państw wobec naszej Ojczyzny. Niestety, oprócz nic nie wartych, w istocie propagandowych, pustych gestów - w tym formalnego wypowiedzenia agresorom wojny 3 września - obydwa te kraje nie zamierzały udzielić osamotnionej Rzeczypospolitej prawdziwej militarnej pomocy, o czym ich rządy potajemnie zadecydowały już dużo wcześniej.
 Kolaborancki  „srebrnik”

 Kolaborancki  „srebrnik”
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. Kolaborancki  „srebrnik”
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. Kolaborancki  „srebrnik”
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Gdy polskie oddziały obficie krwawiły broniąc z najwyższym poświęceniem ojczystej ziemi, 12 września połączone sztaby wojskowe Wielkiej Brytanii i Francji wspólnie ustaliły, że walcząca z nazistowską nawałą Polska nie zostanie wsparta rzeczywistymi działaniami bojowymi. Ta lekcja „sojuszniczej wierności” powinna i dzisiaj dawać wiele do myślenia…

Podejmowany w Polsce z honorami w czasie pokoju żałosny generał Maurice Gamelin, głównodowodzący wojskami francusko-brytyjskimi podczas hitlerowskiej agresji w 1940 roku, nieprzychylnie komentował fakt wygaśnięcia w naszym kraju walk po ponad miesięcznych zmaganiach z Wehrmachtem i innymi formacjami niemieckimi. Sam „popisał się”, gdy hitlerowskie hordy runęły na jego ojczyznę. Nie ocaliły jej znakomite, ale kiepsko dowodzone czołgi Somua S-35 i Char B, ani tym bardziej nie zapobiegła upokarzającemu zakończeniu walk osławiona Linia Maginota.

Powstała za to służalcza wobec nazistów, marionetkowa Francja Vichy, czyli według przyjętej oficjalnie nazwy Państwo Francuskie, istniejące z łaski zwycięskiej III Rzeszy od 1 lipca 1940 roku jako rzekomo samodzielny, w istocie kontrolowany twór administracyjny. Pozory suwerenności zachowywał on do listopada roku 1942 – czyli do trafienia pod pełną okupację niemiecką i pod nią trwający do 1944 roku.

Stolica tego spłachetka francuskiej ziemi istniała w departamencie Allier, w Vichy. Nadzwyczajne pełnomocnictwa, jakich udzielono bohaterowi pierwszej wojny światowej, marszałkowi Philippe Petain po upadku Francji w 1940 roku spowodowały, że w lipcu ogłosił się on głową powstałego „państwa” francuskiego. Nie było już więc III Republiki Francuskiej, nastał czas haniebnej Francji Vichy, która natychmiast ogłosiła neutralność w wojnie…

Kolaboracyjny twór faktycznie utrzymywał okupacyjną armię, realizował produkcję uzbrojenia dla Niemiec, ogólnie wspierał nazistowską III Rzeszę. Policja francuska oraz milicja faszystowska Josepha Darnanda gorliwie uczestniczyły w obławach antyżydowskich i wspierały Gestapo w rozpracowywaniu i zwalczaniu francuskiego ruchu oporu.

Czerwiec 1944 roku oznaczał koniec istnienia kolaboracyjnej namiastki państwa, Francji Vichy. Po wylądowaniu na plażach Normandii oddziałów alianckich Niemcy internowali Petaina i jego kamarylę. Do końca kwietnia 1945 roku udawali oni jednak nadal emigracyjny rząd Francji...

Po wojnie kolaboranci stanęli przed sądem, nieszczęsny bohater pierwszej wojny światowej, marszałek Petain, otrzymał najwyższy wyrok, następnie jednak złagodzony. Pozostawał w więzieniu do śmierci, inne wyroki były również surowe – choć bardzo wielu francuskich zdrajców uniknęło w ogóle odpowiedzialności.

W „państwie” Vichy bito własne monety o różnych nominałach. Prawdziwa, wolna Francja umieszczała wcześniej na swoim bilonie dewizę – Wolność – Równość – Braterstwo, pieniądze emitowane przez rząd Pétaina opatrywano natomiast hasłem: Praca – Rodzina - Ojczyzna. Cynizm tego zawołania był naigrywaniem się z rzeczywistego znaczenia słów, tworzących kolaborancką dewizę.

Na roboty do III Rzeszy wyjeżdżali bowiem także dobrowolnie młodzi Francuzi, kuszeni przez „rząd” Vichy propagandowymi akcjami, zachęcającymi do podejmowania pracy w nazistowskich Niemczech. Niektórzy trafiali tam nawet do zakładów zbrojeniowych, inni pracowali w gospodarstwach rolnych.

Zapewne to jedna z takich osób wzięła sobie na wyjazd pamiątkę - dwufrankowy pieniążek, który w trakcie prac zgubiła w dużej stodole w powiecie bolesławieckim.

Moneta przetrwała wyjątkowo dobrze, a znaleziona po latach przypomina o haniebnym zachowaniu jednego z „sojuszników” Polski w 1939 roku. Drugi przynajmniej nie złożył do końca wojny broni …


Zdzisław Abramowicz



otowalbrzych.com © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl